ATLANTYDA® - WYSPA MARZEŃ
zdjęcia,kobieta-mężczyzna-związki,muzyka,kuchnia,film,humor,sport,magia,gry,newsy,praca-prawo, poezja, tematy społeczne, ciekawostki

HISTORIA - Tajemnice zamku Himmlera

atlaantyda - 2010-04-20, 14:17
Temat postu: Tajemnice zamku Himmlera
Na zamku w Wewelsburgu, gdzie w czasie II wojny światowej spotykało się dowództwo SS, powstało muzeum dokumentujące historię nazizmu

Tylko uczciwie opowiadając o tej ideologii, można ją zdemitologizować – twierdzą twórcy kontrowersyjnej ekspozycji.

Heinrich Himmler, jeden z przywódców nazistowskich Niemiec szukał miejsca, w którym elita SS mogłaby rozwijać swoją rasistowską ideologię i czcić swoich "bohaterów". Położony na uboczu zamek Wewelsburg, 20 kilometrów od miasta Paderborn, od razu przypadł mu do gustu. W czasach nazizmu nie mieli tu wstępu dziennikarze, a atmosfera tajemnicy wokół twierdzy podsycała plotki i legendy o mających się w niej odbywać diabelskich obrzędach. Jeszcze przez długie lata po wojnie aura zamku przyciągała prawicowych ekstremistów i okultystów różnej maści.


Wystawa otwarta niedawno na zamku przybliża odwiedzającym ideologię i zbrodnie SS. Ambicją twórców ekspozycji jest rozwianie mitów nagromadzonych wokół tej formacji, uhonorowanie jej ofiar, ale także przedstawienie wiernych sług jej przywódcy, Himmlera.

Nieopodal zamku, we wsi Wewelsburg znajdował się obóz koncentracyjny, w którym przetrzymywano 3900 więźniów. Większość z nich stanowili świadkowie Jehowy, niemieccy antynaziści i wschodnioeuropejscy jeńcy wojenni, ale byli tam także Żydzi, Cyganie i homoseksualiści. Jedna trzecia z nich zginęła.

Wykorzystując więźniów z pobliskiego obozu jako niewolniczą siłę roboczą, Himmler zadbał, żeby trzyskrzydłowy renesansowy pałacyk nabrał posępnego, średniowiecznego wyglądu. Aby odsłonić goły kamień z zewnętrznych ścian usunięto stiukowe zdobienia, pogłębiono fosę, a zamkowe wnętrza pokryły germańskie runy i swastyki. W północnej wieży przygotowano dwie komnaty: salę spotkań, zwaną Obergruppenfuehrersaal, oraz kryptę, w której miał płonąć wieczny ogień (prawdopodobnie w tym celu na środek pomieszczenia doprowadzono rurę z gazem).

Wśród eksponatów znajduje się zdobiona orłami i swastykami porcelana, wytwarzana w obozie w Dachau, oraz plany ogromnego kompleksu budynków dla członków SS, który miał powstać w pobliżu zamku po uprzednim wysiedleniu okolicznych mieszkańców. W głównej części wystawy oglądać można czarne mundury z insygniami czaszek, przyrząd do pomiarów głowy, przy pomocy którego określano przynależność do danej rasy, oraz świeczniki Julleuchter. Członkowie SS dostawali te lichtarze jako prezenty z okazji przesilenia zimowego, pogańskiego święta, które w zamyśle ideologów nazizmu miało zastąpić Boże Narodzenie.

– Odwiedzających zamek zawsze interesowały sprawy kultu związanego z SS – mówi Kirsten John-Stucke, zastępca dyrektora muzeum. – Postanowiliśmy zaspokoić ich ciekawość.

Wystawa nie przemilcza powojennego prawicowego ekstremizmu, który karmił się mitami Wewelsburga. W gablotach prezentowane są niezliczone neonazistowskie książki, płyty CD, oraz przedmioty codziennego użytku, na których neonaziści umieszczali charakterystyczny rysunek czarnego słońca – na pamiątkę mozaiki, która zdobi posadzkę Obergruppenfuehrersaal. Symbol ten, który z czasem zastąpił zakazaną swastykę, pojawia się nawet na elementach garderoby, które niekoniecznie kojarzą się ze skinheadem w ciężkich butach – na przykład na różowych męskich slipach.

John-Stucke jest przekonana, że muzeum nie stanie się mekką sympatyków nazizmu. Zamek jest stale monitorowany, a goście obnoszący się z symbolami skrajnej prawicy będą wypraszani. Tylko poprzez uczciwe przedstawienie ideologii SS można ją zdemitologizować – twierdzi.

– Trzymając te przedmioty w ukryciu, pozwalamy, by narastały wokół nich mity – tłumaczy. – Świeczniki same w sobie nie są niebezpieczne. To ideologia, która im towarzyszy, jest groźna.

John-Stucke nie łudzi się, że neonaziści będą omijać jej placówkę. Jest świadoma, że w społeczeństwie istnieje margines ekstremizmu, ma jednak nadzieję, że ekspozycja nie wpłynie na jego poszerzenie.

Chociaż twórca SS był zafascynowany okultyzmem i folklorem germańskim, prawdopodobnie w Wewelsburgu nie odbywały się żadne pogańskie rytuały. Prace nad renowacją zamku zostały ukończone dopiero w 1943 roku, a wtedy sytuacja na froncie nie pozwalała już Himmlerowi przyjeżdżać tu równie często jak wcześniej. Jego najbardziej pamiętną wizytą była ta z czerwca 1941, w przeddzień inwazji Niemiec na Związek Radziecki. Jak zeznawali świadkowie podczas procesów norymberskich, Himmler oznajmił zebranym w Wewelsburgu oficerom SS, że celem kampanii radzieckiej jest "zredukowanie liczby Słowian o 30 milionów".

W ostatnim czasie w Niemczech powstaje coraz więcej placówek, które zajmują się dokumentacją historii nazizmu. Po dziesięciu latach od ufundowania muzeów w Obersalzbergu i Norymberdze, w maju w Berlinie ruszy stała ekspozycja "Topografia Terroru", ulokowana w miejscu dawnej siedziby głównej Gestapo.

– Przez lata słusznie koncentrowaliśmy się na upamiętnianiu ofiar zbrodni – mówi John-Stucke. – Od kilku lat przyglądamy się uważniej także ich sprawcom, co nie znaczy, że zapominamy o ofiarach. W Wewelsburgu pamiętamy o jednych i drugich.

John-Stucke mówi, że jeszcze dziesięć lat temu zorganizowanie w zamku podobnego muzeum wzbudziłoby protesty okolicznych mieszkańców. To, jak zmienia się stosunek społeczeństwa do własnej historii, również jest tematem ekspozycji.

– To był długi proces – mówi John-Stucke. – Najpierw Niemcy nie chcieli zaakceptować prawdy. Później powoli zaczęli ją przyjmować. Potem znowu nastąpił okres podważania tego, co się stało. Dopiero w ciągu ostatniej dekady historia przestała być dla nas problemem. Nasza praca ma dziś pełne poparcie lokalnej społeczności.



wiadomosci.onet.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group