ATLANTYDA® - WYSPA MARZEŃ
zdjęcia,kobieta-mężczyzna-związki,muzyka,kuchnia,film,humor,sport,magia,gry,newsy,praca-prawo, poezja, tematy społeczne, ciekawostki

TAJEMNICE TEGO ŚWIATA - Objawienia w Medjugorje: prawda czy oszustwo?

**Morpheusz** - 2010-11-21, 12:54
Temat postu: Objawienia w Medjugorje: prawda czy oszustwo?
Co się dzieje w małej wiosce na południu Bośni i Hercegowiny? Kim jest ukazująca się od prawie 30 lat „Gospa”? Co na to Kościół, naukowcy i miliony pielgrzymów?


O Bośni mówił cały świat na początku lat 90., kiedy na Bałkanach, na oczach cywilizowanej Europy, szalała krwawa wojna domowa. Wszystko zaczęło się 24 czerwca 1991 roku, kiedy Chorwacja i Słowenia ogłosiły niepodległość. Później dołączyła m.in. również Bośnia. Rozpad Jugosławii był nieunikniony. O samej Bośni jednak mówiono już 10 lat wcześniej. I to wcale nie z powodów politycznych. Dokładnie 24 czerwca 1981 roku, w położonej w górach wiosce Medjugorje (co oznacza dosłownie: międzygórze), sześcioro młodych ludzi miało pierwszy raz zobaczyć „Panią” (po chorwacku „Gospa”; w tej części BiH mieszkają głównie Chorwaci). Dzień później pierwszy raz rozmawiała z widzącymi, a 26 czerwca przedstawiła im się jako Błogosławiona Dziewica Maryja. Dzieci twierdziły, że Gospa kilka razy powtarzała słowo „pokój”. Powiedziała również dwukrotnie: „Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi". „Zjawa” określa siebie jako Królowa Pokoju (Kralica Mira). Później zaczyna wzywać do modlitwy i postu


Sami wizjonerzy, co naturalne, wzbudzili zainteresowanie parafian małej wioski, władz kościelnych, lekarzy i naukowców. Do dziś przez Medjugorje przewinęło się kilkadziesiąt milionów osób z całego świata, w tym katolików, chrześcijan innych wyznań, muzułmanów i niewierzących. Miejsce to budzi wiele kontrowersji w samym Kościele: są zarówno gorący zwolennicy rzekomych objawień, jak i równie gorący ich przeciwnicy. Oficjalnie jednak Kościół dotąd ani nie potwierdził ich prawdziwości, ani też nie orzekł o braku nadprzyrodzonego charakteru tych zjawisk. Sprawa jest wielowątkowa i niezwykle skomplikowana. Zanim jednak spróbujemy wyjaśnić najważniejsze kwestie w religijnym sporze o Medjugorje, zobaczmy, co na ten temat mają do powiedzenia lekarze i naukowcy.

Pierwsze badania


Już 29 czerwca, czyli pięć dni od pierwszego objawienia, dzieci zostały zawiezione na badania lekarskie do Mostaru. Lekarka stwierdziła, że nie można mówić o jakichkolwiek odchyleniach czy zaburzeniach psychicznych pacjentów. Oczywiście, szybka opinia jednego lekarza nie jest tutaj wystarczającym autorytetem. Ponieważ o Medjugorje zaczął mówić cały świat, sprawą zajęli się specjaliści z różnych dziedzin.

Jedne z pierwszych poważnych badań na widzących przeprowadzili francuscy naukowcy pod kierunkiem prof. Henri Joyeux. Wyniki swoich obserwacji opublikowali w pracy pt. „Etudes medicales et scientifiques sur les apparitions de Medjugorje (Studium medyczne i naukowe nad objawieniami w Medjugorje). Naukowcy wykorzystali najbardziej nowoczesne urządzenia i zbadali wizjonerów w czasie “ekstazy” wywołanej rzekomymi objawieniami, jak również przed i po niej (dokumentują to m.in. zdjęcia widzących podłączonych do specjalnej aparatury). Obserwacje przeprowadzono w kilku etapach w ciągu 1984 roku: 24-25 marca, 9-10 czerwca, 6-7 października, 28-29 grudnia. Autorzy badań zanotowali takie oto obserwacje zachowań widzących (cytuję za „O objawieniach w Medjugorju” Macieja Arkuszyńskiego):

- przed ekstazą – „Identyczne jak innych młodocianych (…). Powaga, prostota i naturalna powściągliwość (…) nie dostrzegliśmy jakiejś nienaturalności (…) każdy z widzących (…) posiada właściwy sobie charakter, jaki dostrzega się w ich postępowaniu (…) przystępują do ekstazy bez niepokoju czy podniecenia(…)”- w czasie ekstazy: „ich wielka uwaga, ich spojrzenie, które wyrażało pewien stan kontaktu (z kimś). W rzeczywistości wydawało się nam, że każde spośród nich otrzymuje jakieś informacje i na przemian rozmawia z osobą, której my, lekarze, w żadnym momencie nie dostrzegliśmy (...). Vicka i Ivanka silniej manifestowały swoje uczucia niż Maria, Ivan lub Jakov (…). Stan ten nie ma żadnego patologicznego charakteru (…). W czasie ekstazy pozostają naturalni, nie napięci, nie wykrzywieni, ani kataleptyczni (…) ich modlitwa jest surowa (…). Ekstazie nie towarzyszą dziwaczne zachowania widzących”.

- po ekstazie: „… Charakterystyczną i wspólną im wszystkim cechą, to radość życiowa. Ekstaza ich nie przyhamowuje, ale po prostu uszczęśliwia (…), każde z nich (zachowuje) się zgodnie z własnym charakterem (…), po ekstazie nie ma kryzysu psychicznego i depresji (u widzących)”.

W dalszej części naukowcy piszą również, że widzenia „nie mają żadnego charakteru halucynacji”. Co więcej, zdaniem badających, wykluczona jest jakakolwiek manipulacja widzącymi przez osoby trzecie, a także ich wzajemne „zgadanie się”. Do podobnych wniosków doszedł także rok wcześniej (w lutym i marcu 1983 roku) dr Lucia Capello, a następnie, również w 1984 roku, neuropsychiatra Enso Gabrici. Jednak najbardziej kompleksowe badania przeprowadziła francusko-włoska ekipa. W styczniu 1986 roku kilkunastu psychiatrów, biologów i lekarzy opublikowało swoje wnioski w 12 punktach. Stwierdzali w nich m.in., że na podstawie badań psychologicznych widzących z całą pewnością można wykluczyć złudzenie czy wręcz oszustwo. Obserwacje kliniczne wykluczyły halucynacje. Co więcej, badacze napisali wprost, że nie potrafią w sposób naturalny i naukowy wyjaśnić tych zjawisk.

Jeszcze ciekawsze okazały się wyniki kompleksowych badań, jakie przeprowadzono na wizjonerach w 1998 roku. Wzięły w nich udział takie jednostki badawcze, jak Instytut Badań Zjawisk na Pograniczu Nauki z Innsbrucku, Centrum Parapsychologiczne z Bolonii, Europejska Szkoła Hipnozy Psychoterapeutycznej oraz Centrum Studiów i Badań Psychofizjologicznych Stanów Świadomości z Mediolanu. Badaniami kierowali m.in. psychofizjolog dr Giorgio Gagliardi, psycholog i neurofizjolog Marco Margnelli oraz inni wybitni psychiatrzy, a nawet okuliści i interniści. Zastosowane techniki badawcze wykraczały poza zwykłe wywiady psychologiczne. Wizjonerzy zostali poddani m.in. testom prawdy i kłamstwa oraz badaniom neurologicznym. Badania komputerowe z kolei miały określić aktywność skóry, serca, żył, rejestrowały też ciśnienie itp. Wnioski tych wielowymiarowych badań (świat obiegły zdjęcia widzących podpiętych kabelkami do różnych urządzeń) zadziwiły samych autorów: nie stwierdzono najmniejszych oznak patologii i zaburzeń. Wywoływano nawet sztucznie, poprzez hipnozę stany ekstazy u widzach, jednak reakcje zachodzące podczas takich seansów znacznie różniły się od doświadczeń, które wizjonerzy mieli w czasie objawień.

Kościół sceptyczny

Czy tak jednoznaczne wyniki badań naukowych oznaczają, że wątpliwości nie ma także Kościół i może uznać prawdziwość objawień? Niezupełnie. Wyniki badań naukowych mówią tylko jedno: nie da się ich wytłumaczyć na drodze dochodzenia medycznego i naukowego. Oznacza to, że odpada argument oszustwa zastosowanego przez samych wizjonerów. Pytanie teologiczne o autentyczność objawień dotyczy zatem czegoś innego: czy w Medjugorje ukazuje się rzeczywiście Matka Boga (tak, jak miało to miejsce w Lourdes, Fatmie i wielu innych miejscach), czy też mamy do czynienia z działaniami złego ducha podszywającego się pod Maryję?

Wielkim przeciwnikiem rzekomych objawień w Medjugorje jest biskup Mostaru, Ratko Perić. Na terenie jego diecezji właśnie leży Medjugorje. Jego zdaniem nie ma żadnych powodów, by wydarzenia mające tam miejsce uznać za nadprzyrodzone. Jak widać, dla niego nie jest to nawet kwestia tego, czy objawienie pochodzi od Boga czy od innych mocy. Problem nie istnieje. A właściwie, jego zdaniem, problem tkwi w czym innym: w tym, że do Medjugorje, wbrew jego negatywnej opinii, ciągną tłumy pielgrzymów, w tym duchownych, nawet biskupów i kardynałów, oraz w nieposłuszeństwie, jakie jego zdaniem okazują opiekujący się parafią w Medjugorje franciszkanie.

Poprzednik Pericia, biskup Pavao Žanić, pełnił swoją funkcję w czasie, gdy rozpoczęły się objawienia. Początkowo uwierzył w ich autentyczność. Jego dość jednoznaczną przychylnością dla rewelacji szóstki wizjonerów zdziwiony był nawet ówczesny proboszcz parafii w Medjugorje, o. Jozo Zovko OFM. Biskup Žanić odprawił nawet Mszę św. w tamtejszym kościele 25 lipca 1981 roku. Powiedział wtedy o widzących: „Oni nie kłamią. Zdecydowanie im wierzę. Wyrażają dokładnie to, co mają w głębi serca. Czy są to ich osobiste przeżycia, czy też jest to rzeczywiście nadprzyrodzone? Trudno powiedzieć, ale pewne jest to, że nie kłamią”. Później ten sam biskup radykalnie zmienił zdanie.

Większość miejscowych tłumaczyła to groźbami, z jakimi spotkał się ze strony władz komunistycznych, zaniepokojonych zamieszaniem wokół Medjugorje. Stał się jednak bardzo radykalnym przeciwnikiem rzekomych objawień. W międzyczasie, w 1986 roku, akta sprawy (pracowały różne komisje), decyzją Watykanu zostały odebrane biskupowi Mostaru, a kompetencje w ocenie wydarzeń przekazano Konferencji Episkopatu Jugosławii. Ta w 1991 roku wydała oświadczenie, które, jak dotąd jest jedynym oficjalnym stanowiskiem Kościoła. Biskupi napisali w nim: „W oparciu o rezultaty dotychczasowych badań nie jest możliwe stwierdzenie objawień o charakterze nadprzyrodzonym. Jednakże duża liczba wiernych, którzy przybywają do Medjugorja z całego świata, powodowanych wiarą i innymi racjami, wymaga uwagi i opieki duszpasterskiej ze strony biskupa diecezji, a także innych biskupów tak, aby zarówno w Medjugorju, jak i we wszystkich dziełach wypływających z inspiracji medjugorskiej zachęcano do nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny zgodnie z nauczeniem Kościoła. W tym celu biskupi wydadzą właściwe wskazówki o charakterze liturgiczno-duszpasterskim. Równocześnie będą kontynuowane na bieżąco badania wydarzeń w Medjugorju (…)”.

W oparciu o to oświadczenie swoją opinię wyraziła Kongregacja Nauki Wiary, do której należy także ostateczne orzekanie o prawdziwości objawień: "Z tego co tu powiedziano wynika, że nie należy organizować oficjalnych, tak parafialnych, jak diecezjalnych pielgrzymek do Medjugorie, rozumianego jako miejsca autentycznych objawień maryjnych”.

Ostrożność niezbędna


Jak rozumieć te wypowiedzi Kościoła? Otóż w orzekaniu o prawdziwości ewentualnych objawień Kościół stosuje trzy formuły. Pierwsza to Constat de non supernaturalitate, tzn. jest pewne, że to nie jest nadprzyrodzone. Druga: Constat de supernaturalitate – jest pewne, że to jest nadprzyrodzone. I trzecia: Non constat de supernaturalitate, czyli nie jest pewne, że to jest nadprzyrodzone. Pierwsza formuła uroczyście oświadcza, że Kościół potwierdza prawdziwość objawień i zezwala na to również wiernym (choć im nie nakazuje!). Druga formuła, przeciwnie – odrzuca możliwość uznania danego zjawiska za pochodzące od Boga. I trzecia – zastosowana właśnie przez biskupów jugosłowiańskich i potwierdzona przez Watykan – oznacza tylko tyle, że na obecnym etapie Kościół nie rozstrzyga sprawy. To znaczy, nie można ani jednoznacznie potwierdzić, ani też całkowicie zakwestionować autentyczności zjawiska. Dlatego też logiczny jest zakaz, by nie organizować oficjalnych pielgrzymek do Medjugorje, jako do miejsca objawień. Co nie oznacza, że nie można tam w ogóle jeździć, trzeba tylko powstrzymać się od uznawania takich pielgrzymek przejawem kultu uznanego przez Kościół.

Ta powściągliwość i sceptycyzm Kościoła w ocenie tego typu zjawisk jest bardzo racjonalna i roztropna. Pozwoliła wielokrotnie uchronić wiernych przed pochopną wiarą w halucynacje lub zwykłe oszustwa różnych wizjonerów. A czasem pozwalała zdemaskować rzekome objawienia jako działanie demoniczne.

Powściągliwość i dokładne badanie sprawy pozwoliło też, z drugiej strony, uznać w końcu objawienia w Fatmie czy Lourdes. W każdym z tych miejsc zawsze istniał na początku spór dotykający hierarchii kościelnej. Zawsze jednak wizjonerzy, przekonani o swojej prawdomówności, poddawali się woli biskupa, nawet jeśli kilka lat później okazało się, że prawda była po stronie widzących. I to jest jeden z głównych zarzutów, jaki przeciwnicy Medjugorje, w tym biskup Mostaru, stawiają wizjonerom z Medjugorje oraz opiekujących się tamtejsza parafią franciszkanom. Drugim zarzutem jest długość trwających objawień. Żadne z dotychczas uznanych przez Kościół nie trwały tak długo. A dopóki się nie zakończą, nie można ostatecznie ocenić ich autentyczności. Po trzecie, zdaniem krytyków w orędziach „Gospy” pojawiają się nieścisłości, błędy teologiczne i próby wpływania na decyzje władz kościelnych. W poprzednich objawieniach Maryja nigdy nie ingerowała w to, co mają robić biskupi. Kolejny argument: ”zjawa” nie pokazuje swoich stóp, co było normą w innych objawieniach. Może to oznaczać, że nie objawia się Najświętsza Dziewica, tylko zły duch, który ukrywa swoją postać węża. To są oczywiście problemy, roztrząsane na gruncie teologicznym.

Zwolennicy Medugorje z kolei podkreślają przede wszystkim dobre owoce duchowe, liczne nawrócenia i uzdrowienia, jakie mają miejsce w bośniackiej wiosce. Zwrócił na to uwagę m.in. kard. Christoph Schӧnborn z Wiednia, który zresztą osobiście odwiedził Medjugorje w ubiegłym roku (otrzymał za to zresztą reprymendę od biskupa Mostaru, którego zdaniem jego przybycie sugeruje, że Kościół uznaje objawienia). Zwolennikami tego miejsca byli też wielcy teologowie, uznający je za kontynuację Fatimy, jak Hans Urs von Balthasar (jeden z najwybitniejszych teologów XX wieku) czy mariolog, René Laurentin. Znani egzorcyści, jak Gabriele Amorth, widzą w Medjugorje przejaw działania Bożego.

Byłem w Medjugorje


Niżej podpisany również miał okazję dwukrotnie odwiedzić to miejsce. Nie przesądzając o prawdziwości lub nie ewentualnych objawień, pewne jest jedno: to miejsce wypełnione nieustanną modlitwą i licznymi dziełami ewangelizacyjnymi. Żyje tutaj niezwykle dynamiczna i charyzmatyczna Wspólnota Błogosławieństw, we wspólnocie Cenacolo z narkomanii wychodzą osoby, które wydawałoby się nie mają już na to szansy. W każdym niemal tygodniu świadectwo daje m.in. były narkoman z Polski, Wiesiek, który przez 20 lat brał najtwardsze narkotyki i z punktu widzenia medycyny nie powinien już żyć. W Medjugorje przeżył swoje nawrócenie oraz został, jak twierdzi, uzdrowiony i uwolniony z nałogu.

Wszystko na miejscu jest dość proste, nie ma żadnej pogoni za sensacją, tysiące ludzi ustawia się w kolejkach do ustawionych na zewnątrz prowizorycznych konfesjonałów, trzy razy dziennie odmawia różaniec, przystępuje do Komunii świętej. Co roku w sierpniu tysiące osób przyjeżdża na barwny i pulsujący życiem i energią Festiwal Młodych. Czyli nic ponad to, co w Kościele dobre i zalecane. Są też spotkania z Vicką, która chętnie opowiada o orędziach „Gospy”. Można też uczestniczyć w widzeniach, które 25 każdego miesiąca ma inna z wizjonerek. Wszystko odbywa się w wielkim spokoju. Rażą tylko kiczowate gadżety i dewocjonalia w licznych sklepikach wzdłuż głównych ulic. Niestety, tandetny biznes kwitnie w każdym z takich miejsc. Oczywiście wszystkie wymienione pozytywne cechy tego miejsca nie są jeszcze dowodem na to, że mamy tu do czynienia rzeczywiście z objawieniami Maryi. Uzdrowienia, nawrócenia itp. nawet dla Kościoła nie są jeszcze wystarczającymi znakami potwierdzającymi autentyczność zjawisk. Aktualne są pytania i wątpliwości natury teologicznej. Sprawa Medjugorje pozostaje zatem otwarta.

Jacek Dziedzina
Autor jest dziennikarzem tygodnika „Gość Niedzielny”


źródło : onet.pl

E.U.Geniusz - 2010-11-21, 21:54

księga apokalipsy 13:11-13 napisał/a:

Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje, i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której rana śmiertelna została uleczona. I czyni wielkie znaki, tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group